1 września, 20:35
Kiedy staliśmy się duetem powiedział coś co zapamiętałam i pamiętam to do dziś. Nie wiem dlaczego, ale pamiętam jego słowa.
"Chcę ci tylko powiedzieć, że nie musisz nikogo udawać. Chcę być twoim wsparciem. Nie mów, że jesteś silna, że wszystko u ciebie wporządku, kiedy tak nie jest. Chcę, aby moje ramiona były dla ciebie ukojeniem i żebyś pamiętała ten uścisk do końca życia. Nie chcę ci niczego obiecywać, bo może zdarzyć się wiele, ale jestem pewien, że cię kocham i będę kochać do chwili, do której bić będzie moje serce." To, co wypływało z jego ust wtedy tak spokojnie, stało się moją nieskończonością. Stało się dla mnie wszystkim.
Leżę na łóżku i wpatruje się w sufit. Spokojna muzyka daje ukojenie mojej duszy... Powinien tu być. Dłonie pocą mi się od złych scenariuszy. Zamykam oczy i kładę się na łóżku. On nigdy się nie spóźnia, powinien już...myśli przerywają mi gorące usta Doriana, które przywierają do moich sinych i zimnych ust.
- Cześć łobuzie - mówi i wyciąga mi jedną słuchawkę z ucha.
Kiwam głową. Dzisisiaj wypada równo piąty miesiąc odkąd jesteśmy razem. Kładzie się obok mnie i wkłada wolną słuchawkę do swojego ucha. Dawno nigdzie nie byliśmy. W sumie oprócz trzech pierwszych randek raczej nigdzie się nie ruszamy.
Przeżyłam pierwszy dzień ostatniego roku głupiego liceum. Jak ja czasami zazdroszczę Dorianowi, że ma to już za sobą i właściewie nie robi nic.
Leżymy bez słowa. Lubię kiedy to robimy. Po prostu myślimy, marzymy, odpoczywamy i czujemy się szczęśliwi. Jestem w szoku ile przemyśleń, złych i dobrych decyzji zawdzięczam głupiemu materacowi, na którym śpię. Zawszę zastanawiam się o czym w tej chwili myśli mój chłopak, ale trudno mi to określić. On jest pełny tajemnic. Siada gwałtownie na łózku i kładzie dłonie po obu swoich stronach.
- Coś się stało? - pytam. Siadam obok niego i głaszczę go po głowie próbując spojrzeć mu w oczy. Odwraca głowę. - Ej, coś się stało? - powtarzam się.
Spogląda na mnie i mierzy mnie wzrokiem od głowy do rąk ułożonych na kalonach.
- Ładnie ci w tej sukience. Jakaś okazja? - kieruje wzrok na moje piersi, które w tej sukience są chyba za bardzo wyeksponowane. Robię skrzywioną minę i czekam na dokończenie dość niezrozumiałej dla mnie wypowiedzi. - Nie mogę w to uwierzyć - mówi.
- Co się stało? - zaczynam się denerwować.
- Zapomniałem! - krzyknął, ale szybko przykryłam mu dłonią usta. - Mamy dziś pięć miesięcy, a ja zapomniałem - robi poważną minę.
- Idiota z ciebie - mówie i wisze na jego plecach. - Jesteś niegrzeczny - dodaje i opadam z powrotem na łóżko.
- Zaraz ci pokarzę jaki potrafię być niegrzeczny - mówi i łapie mnie za biodra. Jednym pociągnięciem sadza mnie na swoich kolanach. Uśmiecha się i pokazuje te swoje idealne białe i proste zęby.
- Normalnie zaraz zawołam mamę - śmieje się mrużącz oczy.
Dorian rzuca mnie na łóżko i przywiera do mnie lekko utrzymując się w powietrzu, jakby bał się, że pod jego ciężarem się złamie. Całuje mnie. Nie są to zwykłe pocałunki. W każdy z nich wkłada odrobinę serca. Całuje mnie po twarzy, szyji i robi to tak delikatnie, że moje ciało zaczyna wariować. Śmieje się kiedy jezdzi mi opuszkami palców po szyji. Podsuwa sukienkę i jezdzi mi dłonią po brzuchu i plecach. Mam ciarki.
Może trudno w to uwierzyć, ale nigdy nie pieściliśmy się w ten sposób. Zawsze unikaliśmy tak bliskich spotkań. Dorian jakby czekał na dzisiejszy dzień, chciał żeby było idealnie.
- Wystarczająco niegrzeczny? - pyta, a ja macham dłonią, że może być. - Chodź - mówi i wyciąga mnie z domu.
Wsiadam do samochodu. Jedziemy całą drogę bez słowa. Dorian umieszcza swoją rękę na moim udzie. Uchylam okno i puszczam muzykę. Jest późno, ale nie ma gwiazd. Na niebie pojawiają się ciemne chmury, co sprawia, że światło dnia odchodzi w zapomnienie szybciej niż zwykle. Kiedy wysiadamy Dorian wyciąga z bagażnika koc i zarzuca mi go na plecy. Splata palce z moimi i ciągnę na skraj lasu. Wokół nas jest łąka. Zrywa się lekki wiatr, a wysoka trawa przypomina mi fale. Dorian prowadzi mnie w wirującą trawę. Zatrzymuje się i rozściela koc. Kładzie się i klepie na miejsce obok. Wpatruje się w ciemne niebo.
- Melanie? - mówi pytająco Dorian.
- Tak?
- Muszę ci coś powiedzieć - mówi poważnym głosem siada, więc robię to samo. Spogląda mi w oczy. Włosy unoszą mu się i opadają. Głaszczę mnie dłonią po twarzy.
- Nie mam dla ciebie prezentu - śmieje się, a a ja zamieram w bezruchu.
"Muszę ci coś powiedzieć" brzmi jak "Melanie jestem gejem" śmieje się sama do siebie kiedy o tym myślę. Patrzę mu w oczy. Jestem w nim tak cholernie zakochana, że boje się, że więcej tych oczu nie zobaczę, dlatego nie jestem w stanie przestać w nie partrzeć. Całuje mnie w skroń i obejmuje moje ręce, bo wie, że mam syndrom zmarzniętych dłoni.
- Uwielbiam patrzeć jak wsłuchujesz się w muzykę i totalnie odlatujesz - mówi, po czym bierze oddech i kontynuje. - Uwielbiam jak spoglądasz na mnie kiedy jesteś pochłonięta czymś zupełnie innym. Uwielbiam jak bestialsko naśmiewasz się ze mnie, kiedy próbuję powiedzieć coś twojej mamie. Uwielbiam to, że kiedy cię dotykam cała drętwiejesz, a bicie twojego serca wykracza poza normę. Uwielbiam twój uśmiech, który jest dla mnie jak lekarstwo. Uwielbiam to, że kiedy jestem z toba moje uczucia są sto razy silniejsze. Mogę płakać, śmiać się, a ty mnie zrozumiesz. Uwielbiam kiedy dotykasz mojej twarzy swoimi zimnymi dłoniami. Uwielbiam wieczory, w które wpatrywaliśmy się w zachody słońca leżąc na masce samochodu. Uwielbiam kiedy wkładam ci kosmyk włosów za ucho, a ty uśmiechasz się,jakby to był najważniejszy gest na świecie. Uwielbiam towje oczy, które błyszczą kiedy mówię, że cię kocham. Uwielbiam to, że to ty mnie pokochałaś - uśmiecha się i całuje mnie nie dając mi ułożyć monologu rzeczy, które ja w nim uwielbiam.
Z góry przepraszam
za błędy.
Zachęcam do komentowania.
Kilka słów jest motywacją.
Motywacją na więcej.
#m.a#









