To więcej niż sen
Prolog
Jadę samochodem z mężczyzną, którego nigdy
wcześniej nie widziałam. Wjeżdżamy na most. Rozpędza się i skręca gwałtownie
rozbijając barierkę. Orientuje się, że spadamy do jeziora. Samochód zaczyna
napełniać się wodą. Jestem przerażona i krzyczę z myślą, że ktoś mnie usłyszy, ale
nie ma w pobliżu żywej duszy. Biorę wdech, bo znajdujemy się pod wodą. Szarpię
za drzwi, ale nie ma jakichkolwiek szans, żeby je otworzyć. Mężczyźnie udaje
się wydostać. Moje oczy cieszą się na otwarte drzwi, ale zanim udaje mi się do
nich dotrzeć chłopak zatrzaskuje je
wkładając w to resztki swoich sił i uśmiecha się szyderczo, po czym odpływa.
Płaczę, ale próbuję nogą wybić szybę. Trace siły. Siadam, zapinam pas i
wypuszczam resztki powietrza z buzi. To koniec.
Budzę się zalana potem. Łzy spływają mi po
twarzy. Kiedy uświadamiam sobie, że jestem w swojej sypialni uspokajam się i
siadam na łóżku powtarzając, że to tylko sen. 







